| Wracałam
właśnie od koleżanki z Zakopanego. Miałam ciężkie torby i ciężko było
mi zataszczyć je do domu. Na szczęście w drodze do domu spotkałam
młodego przystojniaka. Pomógł mi przyciągnąć moje walizki. Pomyślałam,
że to może być jednak miły wieczór, bo nie dość, że nie musiałam
dźwigać majdanów, to jeszcze była okazja, żeby wyrwać jakieś ciacho.
przyznam szczerze, że szpara mocno mnie już swędziała, bo w Zakopname
nie udało się zaliczyć żadnego faceta. Tragarz rozsiadł się w moim
mieszkaniu i tak od słowa do słowa prześliszmy do nieco bliższej
znajomości. Szybko dossał się do mojej nory, a potem dał mi niezły
wycisk. Przyznam szczerze, że dawno już mnie nikt tak nie przejechał. |